Przeskocz do treści
filipborkowski.pl
  • Strona GłównaRozwiń
    • Wartości
    • Dlaczego? (Start with Why)
  • Uwagi do RzeczywistościRozwiń
    • Polityczno-społeczne
    • Filozoficzne
    • Inne
  • Prace
  • Kontakt
filipborkowski.pl
Strona Główna / Polityczno-społeczne / Wyrok ws. dra Marka Michalewicza z ICM UW — naukowego wzoru walki o prawdę
Polityczno-społeczne

Wyrok ws. dra Marka Michalewicza z ICM UW — naukowego wzoru walki o prawdę

PrzezFilip Borkowski 24/04/202328/06/2023

Poniedziałkowa prezentacja raportu tzw. podkomisji smoleńskiej, wyznaczona na 11.04.2022 r., odbyła się w cieniu wojny i przerażających wydarzeń w Mariupolu, którego mer mówił o „zwłokach tworzących dywan na ulicach miasta”. Trudno mówić o zasadzie decorum w kontekście wystąpień p. Macierewicza, ponieważ funkcjonuje on w równoległej rzeczywistości, ale tym razem wystąpienie o z góry znanej formie i treści, wydawało mi się jeszcze bardziej nie na miejscu. W końcu rzecz, bądź co bądź, dotyczyła stosunków polsko-rosyjskich, pamięci poległych i wielu innych kwestii, które Antoni Macierewicz bezceremonialnie rozgrywa od lat, jakby bawił się foremkami w piaskownicy.

Transmisję oglądałem na żywo — to rodzaj materiału, po którym człowiek od razu ma pewność, że był to najbardziej zmarnowany czas w życiu. Liczba kłamstw, manipulacji, sztucznej egzaltacji i pompowania napięcia nie odbiegała zanadto od stabilnej średniej, utrzymywanej w poprzednich odcinkach smoleńskiej telenoweli (być może będzie jeszcze okazja, żeby odnieść się do listy tych kłamstw w sposób naukowy). Od dawna w tym względzie p. Macierewicz przypomina mi znanego ufologa, Ericha von Dänikena, który — wykorzystując popularny, 45-minutowy format telewizyjnego odcinka — odsłaniał przed widzem precyzyjne obliczenia piramid w Gizie i ich (rzekomych) skomplikowanych geometrycznych zależności, by w finale z podniosłym tłem muzycznym ogłosić wszem i wobec, iż bezapelacyjnie musieli zbudować je KOSMICI. U Macierewicza jest podobnie, choć tym razem przybrał on, jak się wydawało, bardziej naukowy ton: nie krzyczał od samego początku o „zamachu” i „bombach”, lecz rozpoczął narrację nt. „zdarzenia lotniczego”. Wrażenie to trwało jednak tylko sekundę — potem nastąpił powrót do, by tak rzec, klasyki. Owo „zdarzenie lotnicze” zostało przedstawione jako „wynik bezprawnej ingerencji”. Przewodniczący oznajmił podtrzymanie decyzji o unieważnieniu raportu końcowego z 29.07.2011 („Raport komisji Millera”) i dokonał szumnie brzmiącego résumé osiągnięć komisji, która miała drobiazgowo przeanalizować cały materiał dowodowy (i porównać go z ustaleniami komisji Anodiny i Millera): historię wydobycia i odczytu rozmów z kokpitu, zapisy rejestratorów parametrów lotu, zapisy trajektorii lotu, ścieżkę kontrolnego podejścia i odejścia na drugie okrążenie. Oprócz tego zbudowano, jak stwierdził A. Macierewicz, wirtualny model statku powietrznego TU-154 M i przeprowadzono symulację jego lotu i uderzenia w ziemię, oraz zrekonstruowano strukturę ułożenia szczątków, ciał i fragmentów ciał na ziemi. Przeprowadzono symulacje wybuchu w lewym skrzydle i centropłacie, oraz inne doświadczenia pirotechniczne. Wreszcie, zbadano proces decyzyjny i 750 tomów akt z prokuratury. Brzmi imponująco, prawda? Cała reszta potoczyła się jednak jak u Dänikena… Mimo wszystko pojawiły się elementy nowe, które wzbudziły moją, słuszną jak się później okazało, atencję. Chodzi mianowicie o kilka prestiżowych instytutów, których nazwy znałem skądinąd, a p. Macierewicz wymienił je tak, jakby został przez nie namaszczony. I właśnie tu w tej historii pojawia się Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, czyli ICM UW.

Antoniemu Macierewiczowi podobało się stwierdzić, że przy współpracy i udziale ICM UW dokonano obliczeń, które ponad wszelką wątpliwość wykazały dwa wybuchy termobaryczne na pokładzie Tupolewa, co spowodowało jego uderzenie w ziemię. Kilka dni po tych rewelacjach zabrał głos ówczesny szef ICM, dr Marek Michalewicz, występując w programie „Tak jest” (TVN24) u Andrzeja Morozowskiego i udzielając wywiadu Gazecie Wyborczej. Michalewicz druzgocąco rozprawił się z enuncjacjami Macierewicza, wskazując jednoznacznie, iż moce obliczeniowe ICM zostały wykorzystane przez podkomisję smoleńską NA ZASADACH KOMERCYJNYCH, bez żadnego udziału naukowców z UW w konstruowaniu eksperymentów czy analizie poprawności wyników. Według Michalewicza, czas którym dysponowała komisja był absolutnie niewystarczający do wykonania zadania o takim stopniu skomplikowania: by spróbować zrobić to rzetelnie, potrzeba by kilku miesięcy, zaś komisja początkowo zamówiła 7 dni (dodajmy, że było to i tak 7 bardzo drogich dni). Wprowadzony do programu model statku powietrznego również był niedoskonały, tzn. był to sam cylindryczny kadłub, z otworami okiennymi jedynie po stronie pilotów; badany był co najwyżej krótki, końcowy fragment lotu, zamiast całego przebiegu zdarzenia od startu; w całości pominięta została fizyka ewentualnego wybuchu, wirtualna siatka skrzydła etc. etc. A i tak 83 % zadań obliczeniowych nigdy nie zostało zakończone. Dr Michalewicz wskazuje, że ludzie Macierewicza nie zdawali sobie sprawy (lub tworzyli takie pozory) z ogromu podejmowanego przedsięwzięcia, twierdzili, że „obliczą to w 3 dni”, podchodzili do sprawy niedbale, a cały proces prac i ich wyników najlepiej opisuje znana w naukach statystycznych zasada „Garbage In – Garbage Out” (GIGO), czyli „wrzucasz śmieci, to dostajesz śmieci”. To wszystko pozwala stwierdzić, że współpraca podkomisji z ICM od samego początku była cynicznie obliczona na uzyskanie swoistego imprimatur od uznanej instytucji ze środowiska akademickiego — kłamstwo smoleńskie miało zostać zalegalizowane autorytetem instytucji. Jak się okazało, podobnej manipulacji komisja Macierewicza dopuściła się przy raporcie uzyskanym z instytutu NIAR (National Institute for Aviation Research), działającym przy uniwersytecie stanowym Witchita w stanie Kansas, USA.

Dr Marek Michalewicz zabrał głos nie tylko w imieniu nauki i naukowców, ale również, a może nade wszystko, w imieniu demokratycznej społeczności wolnych obywateli. To jest moment, w którym społeczność uniwersytetu musi dać odpór kłamliwej propagandzie i wypaczaniu rzeczywistości. Gdy politycy, w imię zgniłych partykularyzmów, próbują przekłamywać fakty i podszywać się pod ekspertów, by fałszować historię, brutalnie okłamywać i w efekcie antagonizować poszczególne grupy społeczne — to nauka ma nie tylko prawo, ale i obowiązek, by te zwyrodniałe praktyki obnażyć, nawet ryzykując sprawy doczesne. Tak właśnie zachował się dr Michalewicz. Statut Uniwersytetu Warszawskiego w Dziale I § 3 (Postanowienia ogólne) stanowi, co następuje:

  1. Uniwersytet jest gwarantem wolności akademickich, w tym wolności nauczania i wolności badań naukowych prowadzonych przez członków wspólnoty Uniwersytetu.
  2. Uniwersytet prowadzi kształcenie, badania naukowe oraz aktywnie współpracuje z otoczeniem społecznym i gospodarczym.
  3. Łącząc nauczanie z badaniami naukowymi oraz czynnie uczestnicząc w życiu publicznym i kulturalnym, Uniwersytet umożliwia studiującym zdobycie szerokiej perspektywy poznawczej.
  4. Konstytucyjna zasada równego traktowania wszystkich członków wspólnoty Uniwersytetu stanowi fundament jego działalności. Uniwersytet wspiera różnorodność i przeciwdziała dyskryminacji.
  5. Uniwersytet wdraża najwyższe standardy etyczne, stoi na straży rzetelności naukowej i kieruje się zasadami wynikającymi z Europejskiej Karty Naukowca.

Na początku maja rektor UW, prof. Alojzy Z. Nowak, złożył zawiadomienie do prokuratury na… dra Marka Michalewicza! Przecierałem oczy ze zdumienia — „może to jakiś błąd, ktoś się pomylił”, myślałem, nerwowo wertując sieć w poszukiwaniu wiadomości. Ale nie, to nie błąd. W plecy walczącego o wolność Michalewicza sztylet wbił ten, który winien go wspierać, stając jednocześnie na straży Statutu, a przede wszystkim Prawdy (co się rozumie samo przez się, ponieważ Postanowienia Ogólne i Europejska Karta Naukowca w istocie rzeczy referują do Prawdy). Spójrzmy jeszcze raz na statut i odpowiedzmy sobie w sercach, kto tu jest gwarantem wolności badań naukowych, współpracuje z otoczeniem społecznym, stoi na straży rzetelności naukowej i wdraża najwyższe standardy etyczne…

20 kwietnia, decyzją Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście, postępowanie w sprawie opisanej ww. zawiadomieniem zostało umorzone. Nie oznacza to jednak końca walki, ponieważ wydaje się, że prokuratura nie składa broni — zaś jeśli chodzi o p. Michalewicza, człowieka skromnego i nielubiącego angażować swoją osobą i tak przeciążonych instytucji (czemu wyraz dał podczas ostatniej rozprawy), nie wiemy tak naprawdę, ile nieprzyjemności i szykan musiał znieść, kładąc na szali swą reputację i karierę naukową. Bo w państwie PiS głoszenie prawdy — jak to doskonale widać na tym przykładzie — jest często równoznaczne z wystawieniem na szwank swojej kariery, reputacji i dobrego imienia: ciało polityczne sfabrykuje wnioski, przychylne instytuty opatrzą pieczęcią, a rządowe media nagłośnią i zaszczują — i człowiek jest skończony. Cieszmy się, że mamy jeszcze takich ludzi, jak pan dr Marek Michalewicz, którzy mają odwagę i śmiałość przeciwstawiać się kłamstwom i manipulacjom, fabrykowanym już systemowo przez zgniłe organy upolitycznionej administracji.

Nawigacja wpisu

Poprzedni Poprzedni
Ministra Czarnka zamach na wolność nauki
NastępnyKontynuuj
Polsko-niemieckie rozliczenia p. Czarnka podczas wizyty Komisji Kultury KE

Nawigacja

  • Strona główna
    Strona główna
  • O mnie
    O mnie
  • Portfolio
    Portfolio
  • Uwagi do Rzeczywistości
    Uwagi do Rzeczywistości
  • Prace
    Prace
  • Kontakt
    Kontakt

Najnowsze wpisy

  • Wetlińskie plecionki z przędzy filozoficznej
  • 20-21.06.23: Pascalowskie peregrynacje z WF UW
  • 4 czerwca 23: Marsz sprzeciwu
  • 29.05.23: Hańba z podpisem prezydenta
  • Polsko-niemieckie rozliczenia p. Czarnka podczas wizyty Komisji Kultury KE
  • Wyrok ws. dra Marka Michalewicza z ICM UW — naukowego wzoru walki o prawdę
  • Ministra Czarnka zamach na wolność nauki

Prace

  • FGM czyli „genitalne okaleczanie kobiet" (2020)
    FGM czyli „genitalne okaleczanie kobiet" (2020)
  • Od konieczności do nazywania — a priori w strumieniu doświadczenia (2021)
    Od konieczności do nazywania — a priori w strumieniu doświadczenia (2021)
  • Jak żyć po końcu świata? Solarna i nocna strona diagnozy Achille Mbembego (2021)
    Jak żyć po końcu świata? Solarna i nocna strona diagnozy Achille Mbembego (2021)
  • Otwarcie okien w dusznej komorze gazowej — komentarz do „Ksenofobii i wspólnoty" Musiała i Wolniewicza (2022)
    Otwarcie okien w dusznej komorze gazowej — komentarz do „Ksenofobii i wspólnoty" Musiała i Wolniewicza (2022)

Info

  • Polityka prywatności
    Polityka prywatności
© 2026 filipborkowski.pl I Wszelkie prawa zastrzeżone
Budowa strony, kreacja tekstowa i graficzna: Filip Borkowski
WAŻNE!

Niniejsza strona, wraz z całą zawartością (nagłówki, teksty, zdjęcia, loga), została stworzona przez autora. Niezmieniona pozostaje podstawowa struktura WordPress z elementami motywu Kadence.

Jeśli masz pytania, uwagi, lub byłbyś zainteresowany zamówieniem podobnej strony, daj mi proszę znać. Kontakt

  • Strona Główna
    • Wartości
    • Dlaczego? (Start with Why)
  • Uwagi do Rzeczywistości
    • Polityczno-społeczne
    • Filozoficzne
    • Inne
  • Prace
  • Kontakt