Przeskocz do treści
filipborkowski.pl
  • Strona GłównaRozwiń
    • Wartości
    • Dlaczego? (Start with Why)
  • Uwagi do RzeczywistościRozwiń
    • Polityczno-społeczne
    • Filozoficzne
    • Inne
  • Prace
  • Kontakt
filipborkowski.pl
Strona Główna / Polityczno-społeczne / 4 czerwca 23: Marsz sprzeciwu
Polityczno-społeczne

4 czerwca 23: Marsz sprzeciwu

PrzezFilip Borkowski 06/06/202323/06/2023

Po wydarzeniach ostatniego tygodnia nie mogłem spokojnie funkcjonować: najpierw podpis prezydenta pod aktem prawnym, w którym — jak to ujął prof. Strzembosz — „konstytucja jest potraktowana jak zwykła szmata”, a za chwilę nowelizacja, którą Andrzej Duda w istocie podważa własną decyzję sprzed 4 dni, choć mówi, że wcale nie podważa. Głos zabrał cały świat cywilizowany, ale od dawna tajemnicą poliszynela jest, że prezydencko-rządowy obóz tzw. „prawicy” może się pochylić jedynie wobec połajanki zza oceanu. Kongres USA — w niespotykanym dla tego rodzaju spraw tempie (jeszcze tego samego dnia, wieczorem czasu polskiego) — na piśmie, oraz ustami Matthew Millera (link), w tonie oschłym i zasadniczym wyraził zaniepokojenie, co do wpływu nowego prawa na proces wyborczy w Polsce. Niby nie brzmi to bardzo groźnie, ale w języku dyplomacji amerykańskiej jest to czerwona kartka. Czy to ten bodziec, czy jakiś inny zmotywował prezydenta do wycofania się z części zapisów, które sam asygnował? Czy może to część większej rozgrywki w obozie Zjednoczonej Prawicy, a może kolejna próba wrzucenia tematu zastępczego dla odwrócenia uwagi od realnych problemów? Nie ma to już dla mnie większego znaczenia — liczy się to, że kolejny raz, wykorzystując słowa Strzembosza, nie tylko konstytucja, ale Polska jako taka, wraz z jej obywatelami, są traktowane jak, za przeproszeniem, zwykła szmata.

Wchodziłem do metra Stokłosy, od strony nieistniejącego już MarcPolu (czytałem kiedyś, że właściciel tej sieci został zatrzymany w związku z poważnymi zarzutami przestępstw skarbowych) — przywitał mnie tłum ludzi wijących się w kolejce do biletomatu, kolejna wielka kolejka stała do bramki z kodem QR i do bramek biletowych. Na peronie ledwo się mieściliśmy — nie widziałem jeszcze tylu ludzi na dole w metrze, a żyję już niekrótko. Same uśmiechnięte twarze, ludzie w różnym wieku, całe rodziny. Przypomniałem sobie słowa p. Macierewicza, anonsującego „Marsz Tuska”: — Więc to tak wygląda cały peron „agentury” — pomyślałem. Do dwóch pierwszych pociągów nie wsiedliśmy, bo nie było miejsca. Do trzeciego jakoś się wcisnąłem, ale miał awarię i maszynista kazał wszystkim wysiąść. Następnym pociągiem jechaliśmy chyba 10 km/h, w upale, jak sardynki — ale nikt nie narzekał. Naprawdę było czuć atmosferę wspólnej sprawy — to był moment, kiedy wolni ludzie mówią „dość”.

Tłum wyniósł mnie na powierzchnię przy Metrze Politechnika, w zasadzie nawet nie musiałem się ruszać. Ludzie wylewali się jak woda z każdej dziury i dołączali do nurtu, który płynął Nowowiejską w stronę Zbawixa i alei Zjednoczenia. Było to dla mnie wielce krzepiące, widzieć tylu ludzi, którzy — choć manifestują sprzeciw — mają intencje pozytywne i pokojowe. Na Koszykowej z okna jeden człowiek wykrzykiwał pod naszym adresem najgorsze inwektywy — został zagłuszony trąbkami, ale nie doczekał się z tego ogromnego tłumu ANI JEDNEJ wulgarnej odpowiedzi. Tak było aż do Placu Zamkowego: cały marsz miał charakter wesołego happeningu. Kilka razy słyszałem, jak ktoś intonuje niezbyt przyjemną przyśpiewkę, np. „będziesz siedział” gdy szliśmy obok Pałacu Prezydenckiego, ale nie spotykało się to z energiczną odpowiedzią tłumu. Miałem wrażenie, że ludzie obok mnie mają dość bezprawia obecnego obozu, ale również mają dość knajackiego języka agresji, którym przesiąkła polska debata publiczna, zaś polityczna w szczególności.

Thoreau pisał o Obywatelskim nieposłuszeństwie (civil disobedience), dając wyraz w zasadzie dość naturalnej u wolnych istot intuicji, że jeśli władza (zwłaszcza demokratycznie wybrana) sprzeniewierza się podstawowym dla społeczności wartościom, to ta społeczność ma PRAWO wystąpić przeciw niej. Dla mnie marsz 4 czerwca był właśnie tego wyrazem — wyrazem sprzeciwu wobec władzy, która zaprzecza naszym fundamentalnym wartościom. Nie chodzi tu o Tuska, ani o żadnego innego lidera czy partię — nie jestem żadnej z nich entuzjastą, ale jestem Polakiem, Europejczykiem i demokratą. Nie zgadzam się na nazywanie mnie „agentem Kremla”, „agenturą”, uczestnikiem „marszu zdrady narodowej” albo „marszu nienawiści” — kłamstwa TVP i całego tego państwowego wehikułu medialnego przekroczyły już dawno granicę absurdu. Obrazki z rządowej TV, która puszcza wywiad z jakimś totumfackim, mówiącym o zdradzie Tuska, podczas gdy pół miliona ludzi idzie ulicami stolicy, czego nie ilustruje się nawet jednym obrazkiem, przypomniały mi sowiecki dziennik „Prawda” (Правда), który po wybuchu w Czernobylu na pierwszej stronie zapraszał całe rodziny na marsz pierwszomajowy w Kijowie. Wszyscy żyjemy obecnie w bańkach informacyjnych, ale obowiązkiem istoty świadomej jest przynajmniej podejmowanie próby dotarcia do prawdy — mamy do tego narzędzia. Marsz 4 czerwca pokazał odrobinę tej prawdy, zarówno w swojej obywatelskiej ekspresji, jak i poprzez chaotyczną i przewidywalną reakcję obozu rządowego i rządowych mediów. Obowiązkiem demokraty jest sprzeciwiać się dążeniom autokratów — marsz pokazał dobitnie, gdzie jest barykada.

Nawigacja wpisu

Poprzedni Poprzedni
29.05.23: Hańba z podpisem prezydenta
NastępnyKontynuuj
20-21.06.23: Pascalowskie peregrynacje z WF UW

Nawigacja

  • Strona główna
    Strona główna
  • O mnie
    O mnie
  • Portfolio
    Portfolio
  • Uwagi do Rzeczywistości
    Uwagi do Rzeczywistości
  • Prace
    Prace
  • Kontakt
    Kontakt

Najnowsze wpisy

  • Wetlińskie plecionki z przędzy filozoficznej
  • 20-21.06.23: Pascalowskie peregrynacje z WF UW
  • 4 czerwca 23: Marsz sprzeciwu
  • 29.05.23: Hańba z podpisem prezydenta
  • Polsko-niemieckie rozliczenia p. Czarnka podczas wizyty Komisji Kultury KE
  • Wyrok ws. dra Marka Michalewicza z ICM UW — naukowego wzoru walki o prawdę
  • Ministra Czarnka zamach na wolność nauki

Prace

  • FGM czyli „genitalne okaleczanie kobiet" (2020)
    FGM czyli „genitalne okaleczanie kobiet" (2020)
  • Od konieczności do nazywania — a priori w strumieniu doświadczenia (2021)
    Od konieczności do nazywania — a priori w strumieniu doświadczenia (2021)
  • Jak żyć po końcu świata? Solarna i nocna strona diagnozy Achille Mbembego (2021)
    Jak żyć po końcu świata? Solarna i nocna strona diagnozy Achille Mbembego (2021)
  • Otwarcie okien w dusznej komorze gazowej — komentarz do „Ksenofobii i wspólnoty" Musiała i Wolniewicza (2022)
    Otwarcie okien w dusznej komorze gazowej — komentarz do „Ksenofobii i wspólnoty" Musiała i Wolniewicza (2022)

Info

  • Polityka prywatności
    Polityka prywatności
© 2026 filipborkowski.pl I Wszelkie prawa zastrzeżone
Budowa strony, kreacja tekstowa i graficzna: Filip Borkowski
WAŻNE!

Niniejsza strona, wraz z całą zawartością (nagłówki, teksty, zdjęcia, loga), została stworzona przez autora. Niezmieniona pozostaje podstawowa struktura WordPress z elementami motywu Kadence.

Jeśli masz pytania, uwagi, lub byłbyś zainteresowany zamówieniem podobnej strony, daj mi proszę znać. Kontakt

  • Strona Główna
    • Wartości
    • Dlaczego? (Start with Why)
  • Uwagi do Rzeczywistości
    • Polityczno-społeczne
    • Filozoficzne
    • Inne
  • Prace
  • Kontakt